Wiosenne koturzacze…

W powietrzu coraz bardziej czuć wiosnę… Skąd wiem? – zapytacie, przecież koty czasu nie liczą… Zwłaszcza koty żyjące razem z ludźmi w mieszkaniu w mieście. To nieprawda! Każdy kot wie, że odliczamy czas naszej „niewoli”, czekając na moment, aż opanujemy świat! Ale… marzenia marzeniami, a życie toczy się dalej.

Wiem, że jest wiosna z dwóch powodów, no może nawet z trzech. Po pierwsze! Do mieszkania coraz bardziej zagląda ciepłe słońce, delikatnie głaszcze po pysku, kiedy wygrzewam się na parapecie, mrużę wtedy oczy i jest mi naprawdę przyjemnie. Coraz częściej możemy też wychodzić na balkon, a tam się tyyyle dzieje!  Po drugie: nasi służący coraz bardziej ochoczo zabierają się za porządki! Wyciągają te wszystkie szczotki, ścierki, spryskiwacze i sprzęty, jak im tam… mrauuu… O wiem – koturzacze! I czyszczą, wszystko po kolei! Na nasze nieszczęście oczywiście… Koturzacze to takie potwory ukrywane na co dzień w szafach, maja długie jakby trąby i wyją! Strasznie wyją, wciągając do gęby co popadnie. Wszystkie koty wiedzą, że z koturzaczami nie należy zadzierać! Najlepszym sposobem na koturzacza jest schowanie się w najciaśniejszą dziurę w domu, a jeśli i tam koturzacz Cię znajdzie, należy bardzo szybko machać przednimi łapami i prychać, najgłośniej jak się da! Koturzacz powinien wtedy zrezygnować, ale na wszelki wypadek należy uciec do innej kryjówki, pamiętając o potrąceniu i zrzuceniu wszystkiego na swojej drodze!

Po trzecie – mieszkam z dwoma kocimi dziewczynami i jedna z nich od pewnego czasu strasznie miauczy, chce się przytulać i w ogóle jakoś dziwnie się zachowuje. Człowieki mówią,  że jej przejdzie niedługo, że tak mają młode koty na wiosnę… Jak to wytrzymuję? Sam nie wiem… Uciekam na balkon i tam rozmyślam o moim kocim życiu.

 Teofil

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *